Próbowałam zrobić dziś rano coś dla siebie. Udało mi się zrobić kawę i makijaż oka. To i tak całkiem sporo w porównaniu z poprzednimi dniami. Zazwyczaj szybko wcieram podkład w twarz, niezbyt dokładnie, spinam włosy, przygotowuje dzieciom śniadanie i dawaj w wir codzienności.
Dziś jest troszkę inaczej, nawet zasiadłam przy kompie, mam chwilę dla siebie :). Nieczęsto tak się zdarza.
Poprzedni tydzień, choć krótki zawodowo był jakiś intensywny. Przedstawienie w przedszkolu, wizyta u lekarza, codzienna pomoc babci, wycieczka na Dzień Matki. Zleciało szybko i pozostawiło za sobą tylko stertę brudnych ciuchów do prania i puste opakowanie po Merci, które musiałam rozczęstować (tak, tak, to był prezent dla mnie na Dzień Mamy).
Lista rzeczy "to do" pęka w szwach zamiast się skracać. Jak tu się zmobilizować?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz